sobota, 8 grudnia 2007

Łan, tu, sri...

http://picasaweb.google.pl/papieruwa/ByeByeND51207

15 grudnia oficjalny koniec pierwszego semestru na Uniwersytecie w Oulu.
Wiekszosc znajomych wyjezdza do domow.
5 grudnia prezentacja projektow zakonczyl sie program Nordic Design, czyli architektura w tytke innym wydaniu.

Plan na wieczor wygladal bardzo sensownie : party pozegnalne i lulu, bo nastepnego dnia wyjazd na snowboard, a tego przegapic nie mozna ! Nigdy !

Krotko.
Zwiezle.
Na temat.
Finlandia bo w Finlandii.
Piekne opakowanie, nie moglam sie powstrzymac od zakupu, choc obok stala Zubrowka.
A wiec maja i Zubrowke w Finlandii. Tak !

Finlandia wygrala ze wzgledu na opakowanie i jakze piekne zdanie : "Wierzymy, ze bedac dorymi dla natury, dostaniemy od niej cos dobrego w zamian". Niczym reklama wody z najczystszych zrodel. Woda, woda. Coz za roznica.

0.7l Finlandii.
"Wszystkiego najlepszego Elena, spelnienia marzen i wypicia tej butelki z moja pomoca".


White Russian.
Wodka z Cola.
Whisky.
Gloggi (grzane wino) i orzeszki.


Wycieczka do ukochanej Onelli zajela cale wieki.
Na wejsciu przemile "dzien dobry" z ochroniarzem, ktory zlamal reke Francoisowi i zyczyl milej zabawy. Fjut. Przepraszam.

W srodku ktos probowal przyprawic mnie o zawal serca, bo moj plaszcz, torebka ze wszystkimi dokumentami i aparatem w srodku po prostu zniknely. Wzieli sobie. Wzieli sobie do szatni, a jak odbieralam, kazali zaplacic za obsluge. Niesamowite.

Kolejki do taksowki w Oulu bija rekordy Guinessa.
Jak stad do Polski. Nie bylo szans. Godzina czekania i ni centymetra do przodu.
Przystanek autobusowy, 30 min. Nic.
Pizzeria / Jerome zasnal czekajac na pizze, ja z reszta - sardynki w puszce. Jakby wszyscy sie zmowili i postanowili spedzic jakis czas w tej wlasnie pizzeryjce.
Studio - 1,5h. Bylam dzielna, spalam na krzeslach, twardo, na podlodze, za zimno. Przynajmniej sa dzieki temu zdjecia. Krzesla, stoly, podloga, reszcie nie przeszkadzalo.


Kiedy o 5:30 znalezlismy sie na przystanku swiecie przekonani, ze za 5 min autobus, okazalo sie, ze ktos tu zapomnial o swiecie niepodleglosci i, ze nigdzie nie pojedzie.
I tu przyszlo dziwnie znajome uczucie, gdzies w dziecinstwie sie to praktykowalo, "mamo! bede plakac!".

Wybawienie przyjechalo za 10min. Taksowka jak z nieba. Cud.
O 5:50 weszlam do domu, badz sie wczolgalam z zimna, ze zmeczenia i z powodu dwoch finskich jezior, ktore przytargalam ze soba w obydwu butach...moze nawet moglabym sie osmielic okreslic to jako "przyplyniecie".


7:23 - ktos puka do drzwi, "wstalas?", "tak, oczywiscie!" - zupelnie nie wiedzac, co sie dzieje !
7:30 wyjechalismy z Oulu do Ruka, snowboard na mnie czekal.

"Najpiekniejsze" 7 minut mojego zycia.
Zziebnieta, zaspana, pijana, zmeczona, skolowana, nieprzytomna, itp, dopakowalam plecak i ruszylam podbic finskie zimowe kurorty. Teraz nie moge wyjsc z zachwytu nad moja zapobiegawczoscia (spakowalam sie w wieczor przed party, zostawiajac do spakowania jedynie te rzeczy, ktorych uzywam rano plus jedzenie).

Podolalam.
Bylam wsciekla.
Teraz sie smieje. Bylo swietnie.
Dziekuje za uwage :)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

hahah cudnie sobie tam żyjesz w tej bajkowej, zimowej krainie:)pozazdrościć :) a widzisz a tak się martwiłaś, zobaczysz jak będziesz beczeć jak będziesz wracać do kraju :) BUZIOLE!!!
P.S. jak spotkasz mikołaja to powiedz mu, że się przeprowadzamy, ok? żeby nas znalazł!!! :)

paulinaem pisze...

karolina ty brzydalko. wypicia "z moja pomoca" - prezentow sie nie zabiera a ta twoja pomoc to smiem sadzic ze solidna byla. ojj ty! a te ostatnie buty w tonacych ulicach to mi sie kojarza z moja przeprawa z zeszlego tygodnia kiedy to wszystkie tramwaje odjechaly a autobusy nocne sie pospoznialy... i co? i niezyt nosa teraz i goraczka w czwartkowa noc...i kuba ktory spac nie daje bo o 6 rano powraca ... ogolnie nie jest dobrze...