poniedziałek, 3 grudnia 2007

Nie szykowalam sie dlugo.
Choroba powoduje u mnie cos na ksztalt lenistwa.
Wszystko wydaje sie ciezkie, zbyt skomplikowane do objecie obolala glowa.

Na raz, pomysl, na dwa, wykonanie.
Panna torba zakupowa badz zwyczajnie reklamowka.

Pomysl,ktory nie wydawal sie byc zly, w gruncie rzeczy okazal sie okropny.
W chwili, w ktorej do mojego mozgu nie doplynela odpowiednia ilosc krwi, ze wzgledu na duchote w pokoju, ktora zakradla sie tu z powodu nieotwierania okna, ktory natomiast zrozumialym jest przez postepujaca u mnie chorobe gardla, wpadlam na pomysl, ale nie przemyslalam konsekwencji.
Pani i Panowie, przenosnia sauna.
Z przykroscia musialam sie jej pozbyc, bo co to by bylo, gdybym taka rozpalona wyszla na zewnatrz. Tu nie bede sie rozpisywac, wierzac, ze kazdy posiadl podstawowa wiedze w tym zakresie.

W starym budynku wydzialu, na drugim pietrze znajduje sie stara kafeteria.
Po prostu, na holu.
Dostalam "puura" - typowo swiateczne danie finskie, ryz z cynamonem i maslem (zdaje sie, ze wedlug przepisu Piotra z Poznania, bo bardzo kleisty, viva Espania! )
Glöggi - cieple wino ze swiatecznymi przyprawami + puula, tradycyjne finskie ciastko.

Bar oferowal drinki&drineczki po bardzo przystepnych cenach z mila obsluga.

Odbyl sie konkurs na najpiekniejszy budynek z chleba imbirowego, ktory raczylam przeoczyc !


Konkurs na najoryginalniejszy kostium, a byl miedzy innymi :
1. Pan kubek od kawy na wynos
2. Pan "prawie komputer" z obudowa na monitor na glowie i joystikiem na siusiaku
3. Pani "tak bardzo chcialam zostac choinka"
4. Pan "kiedy dorosne, zostane kobieta" z zaba na glowie i figura godna pozazdroszczenia


5. Pani "jak wykorzystac szalik na 10 roznych sposobow" w sukni z dwoch szali (ktora osobiscie pomagalam wykanczac, zdjecie ponizej)


Jedno pytanie mnie przesladuje: dlaczego ubierac sie we wszystko byle nie w zwyczajne ciuchy, gdy mamy impreze swiateczna ? Ale w koncu do mnie przemowilo.

Plus fakt, ze dostalam calkiem niezly wyklad z geografii, ktory korygowalam i uzupelnialam pewnymi faktami, ktore okazaly sie dosc bledne (do ciekawych swiat nalezy, sprawdzilam po powrocie do domu), podobnie jak kurs z historii, ktory staral sie wmowic, ze Leipzig lezy w Polsce. Ten sam kurs historii probowal wlac we mnie 0.7l estonskiej wodki, poniewaz "nie mozesz przyniesc hanby Polsce. Jestem z Polski, pijesz!"

Ot co! Pijcie, jestescie z Polski!

http://picasaweb.google.pl/papieruwa/PreChristmasParty301107