sobota, 8 grudnia 2007

Finowie :

1. uwielbiaja Salmiaki, cukierki, ktore smakuja jak czarne zelki z sola
2. trzymaja maxymalny dystans wzgledem nieznajomych
3. sa nieuprzejmi (wylaczajac z tego obsluge sklepow, restauracji, itp), zero tu dzentelmenstwa (z wyjatkami, bo zawsze takie sie znajda)
4. na stokach wygladaja tak samo funky jak w innych czesciach swiata
5. rowniez maja problemy ze wstawaniem rano
6. trzymaja sie szczegolowo wczesniej opracowanych planow, kazda minuta jest wazna, dlatego nawet po calym dniu jazdy na snowboardzie z mokrym tylkiem - wsiadaj do auta i nie marudz
7. naprawde dobrze mowia po angielsku
8. sluchaja przedziwnej muzyki i wygladaja tak, jak wygladalby ten rodzaj muzyki, gdyby mogl sie ucielesnic
9. ...................
10. ................

I co chcielibyscie o nich wiedziec ?


http://picasaweb.google.pl/papieruwa/RukaKuusaamo671207

Podroz z Oulu do Ruka minela mi jak za bata strzelil.
Nie pamietam nic.
Wiem, ze nie moglam zamknac buzi, kiedy wsiedlismy.
Znajome uczucie. Wyczerpana, skatowana, ale w tym samym czasie majaca tyle do powiedzenia, rzeczy nie cierpiace zwloki, te ktore musialy zostac przedstawione wlasnie wtedy, o 7:30 rano.
Usnelam, wstalam w Ruka i lekko chwiejac sie ze wzgledu na wydarzenia minionej nocy (i ranka) ruszylam wypozyczyc sprzet.

Pieknie. Usmiech na twarz i sru.
Poza tym, ze pieknie i sru, to :
1. nauczenie Jalala jazdy na snowboardzie bylo najtrudniejszym zadaniem, jakiego moglam sie podjac. Nauczyciele i nauczycielki, wielki szacunek, bo mozna mowic, ale nikt nie slucha. Tak samo bylo w tym przypadku. Nie widzialam jeszcze nigdy, zeby ktos probowal jechac na Normal i Goofie w jednym momencie, jak juz sie zdecydowal na Goofie to na prawa i na lewa noge jednoczesnie. Dalej, do przodu i do tylu jednoczesnie. Dalej, palce piety jednoczesnie. Dalej, stop i fikolki jednoczesnie. I chyba pierwszy raz widzialam, zeby ktos nie umial ustac w miejscu 5 sekund. Udalo sie. W koncu. Gdzies tu chyba zagrala ambicja, baba potrafi a ja nie, obilo sie gdzies o uszy. Whatever.
2. tylko na poteznej zajawce mozna zniesc taki deszcz. Sucha nitka na mnie nie zostala. To tak jakby sie skapac w jeziorze po czym postanowic chwile posmigac. No bomba. Tylko, ze kiedy przed toba tylko 2 dni jazdy, nie myslisz o niczym innym, tylko o tym, aby wykorzystac ten czas jak najowocniej.
3. noc spedzilismy w centrum badawczym uniwersytetu w Oulu.


4. park narodowy Oulanka, wodospad, slicznie, ale prosze Pana i prosze Pania ja naprawde na snowboard, czy mozemy ?



Centra badawcze uniwersytetow w Oulu i Helsinkach to cos niesamowitego.
Kazdy student ma tam powazne znizki.
Wystarczy uprzedzic, ze sie pojawisz.
W budynku tylko obuwie zmienne, wiec atmosfera robi sie domowa. Przytulnie.
Na korytarzu drzwi z kluczami w zamkach nasze, do wyboru do koloru.


Zawsze miejsce z kominkiem, kuchnia, sauna!!, telewizor, komputer, projektory do wyswietlania filmow, jest wszystko, czego trzeba. Warunki naprawde swietne.
Kilpisjarvi, pokoje z lazienkami, warunki lepsze niz w niejednym Polskim hotelu.
Oulanka - starsza, lazienki na korytarzach, pokoje starsze, ale przytulinsko strasznie.
No i rob, co chcesz. Zazwyczaj jestes Ty i paru gosci. Pelna swoboda.

6.12 swieto niepodleglosci.
Dostalismy piekny tort.
A Finowie zwykli palic swiece w oknach kazdego roku 6.12.

Ze wzgledu na obecnosc pierwiastka blondynki w kazdej kobiecie, tego wieczoru przydarzylo mi sie ladowac baterie do aparatu za pomoca ladowarki do telefonu komorkowego.
Nie udalo sie zlapac za wiele zdjec.
Boom.

Łan, tu, sri...

http://picasaweb.google.pl/papieruwa/ByeByeND51207

15 grudnia oficjalny koniec pierwszego semestru na Uniwersytecie w Oulu.
Wiekszosc znajomych wyjezdza do domow.
5 grudnia prezentacja projektow zakonczyl sie program Nordic Design, czyli architektura w tytke innym wydaniu.

Plan na wieczor wygladal bardzo sensownie : party pozegnalne i lulu, bo nastepnego dnia wyjazd na snowboard, a tego przegapic nie mozna ! Nigdy !

Krotko.
Zwiezle.
Na temat.
Finlandia bo w Finlandii.
Piekne opakowanie, nie moglam sie powstrzymac od zakupu, choc obok stala Zubrowka.
A wiec maja i Zubrowke w Finlandii. Tak !

Finlandia wygrala ze wzgledu na opakowanie i jakze piekne zdanie : "Wierzymy, ze bedac dorymi dla natury, dostaniemy od niej cos dobrego w zamian". Niczym reklama wody z najczystszych zrodel. Woda, woda. Coz za roznica.

0.7l Finlandii.
"Wszystkiego najlepszego Elena, spelnienia marzen i wypicia tej butelki z moja pomoca".


White Russian.
Wodka z Cola.
Whisky.
Gloggi (grzane wino) i orzeszki.


Wycieczka do ukochanej Onelli zajela cale wieki.
Na wejsciu przemile "dzien dobry" z ochroniarzem, ktory zlamal reke Francoisowi i zyczyl milej zabawy. Fjut. Przepraszam.

W srodku ktos probowal przyprawic mnie o zawal serca, bo moj plaszcz, torebka ze wszystkimi dokumentami i aparatem w srodku po prostu zniknely. Wzieli sobie. Wzieli sobie do szatni, a jak odbieralam, kazali zaplacic za obsluge. Niesamowite.

Kolejki do taksowki w Oulu bija rekordy Guinessa.
Jak stad do Polski. Nie bylo szans. Godzina czekania i ni centymetra do przodu.
Przystanek autobusowy, 30 min. Nic.
Pizzeria / Jerome zasnal czekajac na pizze, ja z reszta - sardynki w puszce. Jakby wszyscy sie zmowili i postanowili spedzic jakis czas w tej wlasnie pizzeryjce.
Studio - 1,5h. Bylam dzielna, spalam na krzeslach, twardo, na podlodze, za zimno. Przynajmniej sa dzieki temu zdjecia. Krzesla, stoly, podloga, reszcie nie przeszkadzalo.


Kiedy o 5:30 znalezlismy sie na przystanku swiecie przekonani, ze za 5 min autobus, okazalo sie, ze ktos tu zapomnial o swiecie niepodleglosci i, ze nigdzie nie pojedzie.
I tu przyszlo dziwnie znajome uczucie, gdzies w dziecinstwie sie to praktykowalo, "mamo! bede plakac!".

Wybawienie przyjechalo za 10min. Taksowka jak z nieba. Cud.
O 5:50 weszlam do domu, badz sie wczolgalam z zimna, ze zmeczenia i z powodu dwoch finskich jezior, ktore przytargalam ze soba w obydwu butach...moze nawet moglabym sie osmielic okreslic to jako "przyplyniecie".


7:23 - ktos puka do drzwi, "wstalas?", "tak, oczywiscie!" - zupelnie nie wiedzac, co sie dzieje !
7:30 wyjechalismy z Oulu do Ruka, snowboard na mnie czekal.

"Najpiekniejsze" 7 minut mojego zycia.
Zziebnieta, zaspana, pijana, zmeczona, skolowana, nieprzytomna, itp, dopakowalam plecak i ruszylam podbic finskie zimowe kurorty. Teraz nie moge wyjsc z zachwytu nad moja zapobiegawczoscia (spakowalam sie w wieczor przed party, zostawiajac do spakowania jedynie te rzeczy, ktorych uzywam rano plus jedzenie).

Podolalam.
Bylam wsciekla.
Teraz sie smieje. Bylo swietnie.
Dziekuje za uwage :)