środa, 14 maja 2008


14 maja 2008.
Troche czasu zlecialo.

Czy moge powiedziec, ze "dziko" sie czuje?
No to tak sie wlasnie czuje. Dzis, wczoraj, tydzien temu, za 8 dni.
Moj Erasmus dobiega konca.
Konca dobiegaja niektore znajomosci.
Z przykroscia, ale swiadomie to stwierdzam.


Gorzkie zale sie zaczely.
Lzy od czasu do czasu, jeszcze wszyscy sie ciesza, ale niedlugo wyjezdzamy.
Wielka rodzina rozjezdza sie po swiecie.


Rodzina, bo wiekszosc przyjechala tu w pojedynke, a wiec jeden do drugiego i od poczatku ciasno w kupie, az zrodzila sie rodzina. I rodzinnie do konca. I milo.

Jutro Norwegia.
Wroce zachwycona w srodowy poranek i wtedy juz tylko "tik tak" do konca.
16 dni.

Ktos probuje wyciac mi kiepski zart.
To wlasciwie najtrafniejsze okreslenie. Z A R T.

No i radz sobie babo.

Julia, Delphine, Elena, Pierro, Benjame, Javi, Oscar, Baksan, Nihat, Mustafa. Arco, Clayton, Theodor, Briece, Martina, Margherita, Adam, Aurelie, Laura, Jose, Eva, Pedro, Martin, Guiller, Alejandro, Romana, Janire, Carmen, Aitor, Paivi... lista sie nie konczy...

3 komentarze:

paulinaem pisze...

ale niektorych zobaczysz powtornie juz niebawem. prawdaz?! hiszpania czeka. zaprasza. wita. buzia buzia

paulinaem pisze...

ja myslalam zebysmy sie tez do wloch kopsnely. takze wieksza czesc rodziny bys ujrzala.

Unknown pisze...

ale w polsce "rodzina" tez teskniiii i odlicza od poczatku tik tak - tik tak