


W mieszkaniu mamy kalendarz strazaka Sam'a.
Co zdjecie to lepsze.
Mr. October zawladnal umyslami moich wspolokatorek i knuje plan zawladniecia kolejnymi.
Patyczkowaty, wyrzezbiony, spocony, malo atrakcyjny blondyn, w tle plonacy budynek.
"Zrobcie zdjecie, wygladam swietnie, pozar na mnie poczeka"
Jedyne, co nasuwa sie na mysl.
W zwiazku ze zblizajacym sie 6 grudnia / Dzien Swietego Mikolaja, sprezentuje swoim wspolokatorkom kalendarze.
Jesli kogokolwiek bedziemy nazywac przystojnym, to na pewno nie Mr.October'a.
W pierwotnym planie mialam kupic kalendarz w Tokmanni, ale przylapana przez finska babcie na ogladaniu zawartosci, postanowilam wlozyc w ten kalendarz troche siebie.
Pierwsze trzy miesiace gotowe.
Przyjemna praca z grzecznymi chlopcami.
poniedziałek, 26 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
znowu ja:) robienie kaledarzy jest mi sprawą bliska nie dalej jak poprzednie swieta kazde z moich rodzicow dostalo sliczny kalandarzyk z inna maliwna na kazdy miesiac aaaale ze polak madry po szkodzie informuje ciebie jak by co jest w windowsie nawet taki programik co robi kalendarz a ty ino wklejasz zdjecia :) bo ja nie wiedzialm i wszytko pisalam osbno iiiii sie pomsylam w jednym miesiacu hehe milego kaledarzowania :) i pisz tu codziennie bo co ja zorbie jak sie nie dowiem co i Ciebie :)??
ja tam wole pieczenie hihihihi :) w sensie uprawiac,nie dostawac ekhm. no i sie pogubilam :)
Prześlij komentarz