Archiwum z 4.11.2007
Zdjecie nie jest wyjatkowe, ale doskonale odzwierciedla moje samopoczucie.
Nalesnik.
Strasznie trudno przyzwyczaic organizm do tutejszych smakow, por posilkow, itd.
Jestem tym troche zmeczona, ale nie poddaje sie! Walcze dalej :) Moze ktos w koncu napije sie ze mna piwa bez polgodzinnych negocjacji. Moze.
Nalesnikowa kolacja.
Bryce - szef kuchni. Nalesniki z piwem - przepis szefa.
Zeby wszystko bylo jasne - nalesniki nie byly popijane piwem, ale mix nalesnikowy zostal uzupelniony dwoma puszkami piwa, bo tak ponoc najlepiej smakuje we Francji. Ahaaaaaaaaaa! Nie negocjowalam, ale balam sie sprobowac.
Okazuje sie, ze :
Martina z reguly bardzo mila i kochana osoba, odkryla w sobie diabla. Glod spowodowal nadmierne pocenie, nerwowosc, nadpobudliwosc i slowotok.
Pieter, ktory nigdy nie tanczy, z glodu skakal po calej kuchni w rytualnym tancu.
Annelies nie tracila czasu na poszukiwania talerzy, po dlugich oczekiwaniach, rzucila sie na nalesniki golymi rekoma, a jako talerza uzyla stol.
Bryce nie mogl wyjsc z podziwu, jakie pyszne nalesniki przyrzadzil.
A wszystko dzialo sie pod okiem polskiego szpiega z aparatem.
Nalesniki w tej ekipie to prawdziwe przezycie, o ile nalesnik moze byc akcja.
A moze. Z nimi na pewno. Bryce, Martina, Annelies, Pieter - the best.
http://picasaweb.google.pl/papieruwa/Nalesniki041107
wtorek, 20 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz