Archiwum z 16.11.2007
Kilpisjärvi.
Finlandia przypomina dlon z wysunietym w lewo kciukiem.
Wlasnie na koniuszku tego kciuka znajduje sie mrozna kraina, gdzie zbiegaja sie granice Norwegii, Szwecji i Finlandii.
Tematem naszego semestralnego projektu jest centrum informacji turystycznej w tym miejscu. Bez zbadania terenu raczej marne szanse na zaprojektowanie czegos sensownego. Dlaczego? Bo zupelnie inne otoczenie, bo drzewa maja 7 metrow, bo gory, bo kraina tysiaca jezior, bo zabudowa rozrzucona niczym kosci w tym lesie skarlowacialych cudakow udajacych drzewa. Trzeba bylo pomacac, powachac, poczuc.
Pierwszy pomysl : organizujemy wycieczke sami.
Drugi pomysl : zapytac koordynatorke Leene.
Rezultat : Leena zorganizowala wycieczke z Uniwersytetu. Przejazd, samochody, zakwaterowanie, posilki - wszystko sponsorowala szkola. Niesamowite, jak w Finlandii dbaja o studenta. Trzeba pamietac o wszelkich znizkach, stolowkach, przywilejach. Bajka. Nalezy byc dobrej mysli i spodziewac sie tego w przyszlosci w Polsce. Moze nastepne pokolenia beda mialy lepiej.
14.11.07 - 7.00 zbiorka na parkingu przed moim akademikiem. Club 16 nie widzial, studentow wstajacych o 6 rano chyba nigdy. Pobudka o tak wczesnej porze to nie lada wyczyn w Finlandii. Wierzcie mi lub nie, tragedia. Trzeba sie dobrze zmotywowac. 9h podroz w 9 osobowym mini vanie. Szalenstwo i dobrze mi znane uczucie i pojecia "glupawki" + zaliczony chinski masaz stop (Arco). Zakwaterowanie w centrum badawczym Uniwersytetu w Helsinkach. Bardzo godziwe warunki i lozko szersze i wygodniejsze niz moje w Oulu. Rozpacz.
A wiec :
* widzialam renifery, panowie i panie tamtejszych lasow, ani im sie sni, by zejsc ci z drogi,
* moje piekne buty z Tallinn, Estonii zawiodly - stopa w 3 parach grubych skarpet sie nie miesci, a w dwoch zamarza,
* upolowalam zorze polarna! zrobilam to! O godzinie 20:30 zaszylam sie w poblizu naszego hoteliku, w drewnianej chacie z miejscem na ognisko, skorami reniferow, w razie naglych napadow odretwienia - w koncy -15 stopni. Pieklam kielbaski (nie lubie, ale sprawilo mi to mnostwo przyjemnosci, bo co jak co, ale przy ognisku dawno nie siedzialam) i czekalam. Zobaczylam ja przez przypadek w drodze do hoteliku. I zaczelo sie. Polowanie trwalo 3 godziny. 22 - 1. Zamarzlam na kosc, wojna z aparatem zakonczyla sie pomyslnie - zdjecia u gory. Niesamowite przezycie. Jedyne w swoim rodzaju. Czulam sie, jakbym odkryla druga Ameryke i dlatego zostalam mianowana rycerzem zorzy polarnej. Slowa nie mialy dla mnie zadnej wartosci, emocje byly zbyt wielkie, by wyrazic je za pomoca slow. Krzyki, wrzaski, podskoki radosci. Czulam sie tak chyba, kiedy dostalismy pierwszy komputer pod choinke i zostalismy pod nia do poznej nocy. (btw. bylam troszke rozczarowana na poczatku, poniewaz zdjecia umieszczone w internecie sa niezwykle wyrazne i jasne, a nasza zorza na zdjeciach wyszla bardziej zielona niz w rzeczywistosci...niebo bylo lekko zachmurzone).
W koncuu zdecydowalam, gdzie umieszcze swoje centrum informacji.
Ze zdjeciami, usmiechami na buziach, filmami i glupawka wrocilismy do Oulu - kolejne 9h podrozy. Meczaco, ale przyznam, ze bardzo ciesze sie z wyjazdu, gdyz chcac nie chcac musielismy spedzic ze soba kupe czasu ramie w ramie w vanach, w podrozy - zblizylo nas to do siebie. Zmienilam towarzystwo z Szandry i Tanya, i szczerze mowiac poczulam sie lepiej. Odkrylam tak naprawde, ze nie potrafie zniesc, kiedy ktos mnie ogranicza - z jednej strony dziecinne docinki na temat domniemanych milosci (Szandra), z drugiej strony ciagle uciszanie i odwracanie sie na piecie "bo powiedzialam za glosno" (Tanya). 24h na dobe to za duzo. Moge to zniesc od czasu do czasu, a jak juz jest od czasu do czasu, to sie okazuje, ze dziewczyny koncentruja sie na mnie, a nie na popychaniu pierdol.
Koniec.
PS. Kolega z grupy, Pietter Lansens, prowadzi bloga profesjonalnie. Zaczelam mu zazdroscic. Fotografuje wszystko i wszystkich. Opisuje wszystko i wszystkich. Dzis podjelam decyzje, ze chce tak samo! Mamo, zrob, zeby tak bylo!
Porzucilam ten pomysl, bo glebszym namysle, bo rzecz jasna nie chce spedzic calego wyjazdu przed komputerem, a gdy zaczelabym zabawe w nieograniczona ilosc zdjec i notek - zaglada. Po powrocie wiedzialabym, jak wyglada moj komputer i blog.
wtorek, 20 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz