wtorek, 20 listopada 2007

Archiwum z 11.11.2007


Niesamowite jak snieg potrafi wplynac na ludzi.
Hiszpanie, Wlosi, Australijczycy... skacza, biegaja, slizgaja sie, turlaja w sniegu od rana do wieczora. W szyby uderzaja sniezki. Wariacja.
Dzis bylam na spacerze nad jeziorem - Tanya (Australijka) nie mogla wyjsc z podziwu, jak piekny jest swiat przykryty sniegiem. Ochow i achow nie bylo konca.

Podczas gdy w Lizbonie bylo 23 stopnie powyzej zera, ja w welnianych skarpetach, cieplych butach, szaliku, grubych rekawiczkach, cieplej czapce, rajstopach pod spodniami i grubasnym polarze pod kurtka maszerowalam wokol zamarzajacego juz jeziora.

Uwienczeniem wyprawy byla sauna. Nowe miejsce, ktorego tak strasznie zazdroszcze tym, ktorzy tam mieszkaja. 18 osob na jednym pietrze, wielka kuchnia z pokojem dziennym, silownia, pralnia i prasowalnia i 3 sauny, ktore sa wieksze niz cala reszta. Rewelacja. Idealne miejsce integracji, wszyscy sie znaja, nie ma czasu na bycie samemu. O to chyba chodzi, w tym caly sek.

Mamusiu,Tatusiu, panuje nad sytuacja.
Dzis prosto z sauny wyszlam na balkon w reczniku.
Niesamowite uczucie. Dobrze wiedzialam, ze jest zimno, ale nic nie czulam. Parowalam jak garnek wrzacej wody, a moje stopy zanurzone byly w sniegu. Niesamowite. To pierwszy stopien wtajemniczenia. Czeka mnie jeszcze kapiel w lodowatym jeziorze. Do odwaznych (i wytrwalych) swiat nalezy. !


http://picasaweb.google.pl/papieruwa/ZimaWOulu111107

Przepraszam za te czarne narozniki, ale nie zorientowalam sie, a mialam oslone na obiektywie.

Brak komentarzy: